Aktualności - W poszukiwaniu niecodzienności - TOP 5 kierunków na zimę

W poszukiwaniu niecodzienności - TOP 5 kierunków na zimę

09.12.2015
Artykuły

Święta, Sylwester, ferie, zaległy urlop ... sporo okazji, by udać się na zimowy wypoczynek. Oczywiście, wielu z nas wybierze już tradycyjnie szaleństwa na stoku, ale jeśli usłyszysz w sobie zew prawdziwej przygody, przychodzimy z podpowiedzią, gdzie warto się udać, by przeżyć i zobaczyć coś naprawdę niezwykłego.

Kraina Długich Białych Obłoków

Tak Maorysi nazwali Nową Zelandię – kraj olśniewający różnorodnością widoków: majestatycznych gór, niezbadanych lasów deszczowych, turkusowych zatok, gejzerów, wulkanów. Podróż do Nowej Zelandii warta jest wielu godzin spędzonych w samolocie i przesiadek. Miłośnicy trekkingu znajdą tu prawdziwy raj. Przez kraj przebiegają szlaki turystyczne zaliczane do najlepszych na świecie. Prowadzą przez leżące na odludziu lasy Fiordland, wulkaniczne równiny Parku Narodowego Tongariro czy dzikie ostępy Whirinaki.
Ze względu na duże przestrzenie, klimat oraz niezwykłe walory natury Nowa Zelandia stała się krajem pasjonatów sportu. Łatwo się wkręcić w tę atmosferę rywalizacji i adrenaliny. Miłośnicy wyczynów na wodzie mają szansę sprawdzić się w żeglarstwie, raftingu czy surfingu. Głębiny okalające kraj to wyzwanie dla nurków. Wraki statków, podwodne jaskinie, lasy koralowe – zadowolą najbardziej wybrednych. W styczniu zaczyna się najlepszy okres na „game fishing”- polowania na duże ryby. Kto w Polsce musiał zadowolić się sumem czy dorszem, tu może spróbować powalczyć z siłą marlina. Niezwykle popularne jest spadochroniarstwo, loty balonem, a przede wszystkim skoki na bungee. Miejsc gdzie można skoczyć głową w dół jest bardzo wiele. Popularne to np. Most Portowy w Auckland, Kanion Szyprów czy platforma u zbiegu rzek Nevis i Kawarau. Nowa Zelandia to jedno z najbardziej fascynujących miejsc na świecie dla fotografów. Nieprzypadkowo właśnie tu nakręcono niektóre sceny „Hobbita” czy „Władcy Pierścieni”.
Na miłośników zdjęć czekają bajeczne gejzery, punkty widokowe na lodowcach, labirynty fiordów, kratery wulkanów. Ci, którzy wolą uwiecznić faunę, na pewno pozostaną długo urzeczeni odwiedzinami na przylądku Otago Cape, gdzie mieszkają m.in. albatrosy królewskie czy pingwiny żółtookie. Generalnie – jaką trasą by nie podążać, można zapełnić dziesiątki gigabajtów kart pamięci. Haere mai – witajcie. Zapraszamy do raju.

Ginący świat prawdziwej Afryki

Przede wszystkim Etiopia to ludzie. Bogactwo plemion, każde z własną, unikalną kulturą i zwyczajami. Najpopularniejszy wśród turystów pozostaje lud Mursi. To za sprawą tradycji - kobiety tego plemienia noszą w dolnej wardze charakterystyczny gliniany krążek, przypominający talerzyk. Ale prawdziwy tygiel plemienny to Dolina Omo, zamieszkiwany m.in. przez ludy Bume, Karo, Surma. Warto poznać tych ludzi mając świadomość, że niezwykłość ich sposobu życia, wierzeń i języka za kilka czy kilkanaście lat może pozostać już tylko na archiwalnych filmach i w relacjach podróżników.

By poznać historię kraju, warto wyruszyć szlakiem dawnych miast. Zwiedzić Aksum – centrum kościoła prawosławnego w Etiopii, gdzie według legendy jest przechowywana oryginalna, biblijna Arka Przymierza. Ciekawe jest Gonder z XVII-wiecznymi zamkami. Wreszcie słynna Lalibela, zwana Nową Jerozolimą. To tu u schyłku XII wieku, na polecenie cesarza, wydrążono w skale jedenaście świątyń. Ze wszystkimi nieodzownymi elementami takimi jak drzwi i okna. Jedna z budowli, Dom Zbawiciela Świata - to największy, monolityczny kościół na ziemi (blisko 800 m2)! Nic dziwnego, że do dziś wielu wierzy w prawdziwość legendy o pomocy samych aniołów w tym niesłychanym, jak na tamte czasy, przedsięwzięciu.

Kto będzie miał szczęście eksplorować Etiopię zimą, ma szansę wziąć udział w niezwykłych uroczystościach Timkat, czyli Święta Objawienia Pańskiego (Epifanii), obchodzonego 19 stycznia. Świętu towarzyszą barwne procesje, symboliczne akty chrztu, ale też tańce i śpiewy przy akompaniamencie tradycyjnej muzyki. Etiopia kojarzona z pustynnym krajobrazem w rzeczywistości jest przyrodniczo bardzo zróżnicowana. W poszukiwaniu ekscytujących spotkań z fauną warto udać się na Targ Krokodyli, nad jeziorem Czamo. To tu żyje największa w Etiopii populacja tych gadów. Niektóre mają powyżej 6 metrów długości. Niezapomnianych przeżyć dostarczy wam też Depresja Danakil. Są tu gorące źródła, księżycowe krajobrazy oraz przede wszystkim niesamowite kolory formacji skalnych. W pobliżu znajduje się również czynny wulkan Erta Ale, w którym można na własne oczy zobaczyć rozgrzaną lawę. Na koniec jeszcze ciekawostka - prawie 40% turystów w Etiopii to obserwatorzy ptaków. Zaskoczeni? Żyje ich tu aż 850 gatunków. Może pora zostać ornitologiem?

Twierdza żółwi

Jest taki kraj, który przeciętny Polak kojarzy głównie z grą w „Państwa - Miasta”. Gdy wybór pada na literkę O, wszyscy w rubryce „państwo” wpisują Oman. Warto poszerzyć wiedzę o tym kraju, bo ma do zaproponowania wiele niezwykłości. Jeszcze 40 lat temu trudno tu było o przyzwoitą drogę, a samo państwo było jednym z bardziej odizolowanych na świecie. Dziś Oman jest piękny, bogaty i ... drogi - jak budowa wizytówki jego stolicy - Wielkiego Meczetu Sułtana Kabusa. Największej w kraju i trzeciej co do wielkości tego typu świątyni na świecie. Poza imponującą architekturą ogromne wrażenie robi rozłożony w jego wnętrzu, największy na świecie perski dywan. Owoc czterech lat pracy 600 kobiet.
Oman słynie też z licznych fortów, zamków i twierdz. To pozostałość po okupacji Portugalczyków. Większość z tych budowli można zwiedzać. Warto – nie tylko ze względu na architekturę, także dlatego, że usytuowane są często w malowniczych okolicach i gwarantują spektakularne widoki. W poszukiwaniu niezwykłych zapachów, a zarazem niedrogiej pamiątki z wyjazdu, warto przybyć do Salali - światowej stolicy kadzidła. Wprawdzie pozyskuje się je w różnych częściach świata, ale podobno tutejsze jest najwyższej jakości. W tym kraju jego zapach czuć niemal wszędzie - na targowiskach, w restauracjach, hotelach. W pobliżu miasta znajduje się Mauzoleum Nabi Ayoub, domniemany grób Hioba. Miejsce skromne, ale klimatyczne - malutki sarkofag, pokryty zielonym materiałem. Na turystów czeka też Sur. To nadmorskie miasteczko słynie ze stoczni, w której do dziś ręcznie wykonuje się tradycyjne, drewniane łodzie Dhow. Jedną z największych atrakcji Omanu jest plaża w Ras al Jinz. To tu przychodzi na świat ponad 90% światowej populacji żółwi zielonych. Żółwice, pod osłoną nocy, wychodzą na brzeg, składają jaja w głębokich dołach, następnie zakopują je i wracają do wody, nie przejmując się losami potomstwa. Wynik tej biologicznej operacji jest dość pesymistyczny, na sto wyklutych żółwików przeżywa zaledwie kilka.

W kraju mariachi, tortilli i tequili

W Meksyku można spędzić całe miesiące i wciąż pozostaje coś do odkrycia i posmakowania. Kraj wręcz onieśmiela bogactwem i różnorodnością przyrody, historii, architektury i kuchni. Kogo kuszą ślady zamierzchłej przeszłości, której fakty przenikają się z legendami, na pewno ruszy śladem cywilizacji Azteków czy Majów. Nie na darmo wizytówką kraju jest piramida El Castillo - centralny punkt miasta Majów, Chitzen Itza. Miłośnicy architektury kolonialnej zakochają się w Guanajuato. Miasto figuruje na liście UNESCO i jest naprawdę zachwycające. To niekończący się labirynt malowniczych ryneczków i wąskich, krętych uliczek, biegnących między jaskrawo pomalowanymi domami. Kto zechce zrozumieć, skąd wzięło się powiedzenie „Ale Meksyk!”, znajdzie odpowiedź zwiedzając Mexico City. Chaos, tłok, hałas, mieszanina stylów i zapachów meksykańskich frykasów, dźwięki muzyki granej na żywo. Drapacze chmur i pływające ogrody.

Pośród setek miejsc i obiektów wartych obejrzenia króluje oczywiście Bazylika Nuestra Senora de Guadalupe, z cudownym obrazem patronki Meksyku, Matki Boskiej z Guadalupe. Jeśli traficie do miasta 12 grudnia, w dniu oficjalnego święta, czeka was jedna z największych pielgrzymek religijnych na świecie. Dwa miliony pątników przybywa wtedy do bazyliki, by oddać hołd patronce. Chcący posmakować światowego high life'u w odpowiednio widowiskowej scenerii, powinni pojechać do Acapulco.

Ciągnące się kilometrami piaszczyste plaże, wiecznie ciepłe oceaniczne wody, słońce, do tego luksusowe sklepy i restauracje – zawrót głowy obowiązkowy! Kto gardzi blichtrem słynnych kurortów, a ciągnie go do tego, co dzikie i nieokiełznane – nie będzie rozczarowany. Meksyk ma w ofercie wszystko – pustynie, tropikalne lasy, wspaniałe łańcuchy górskie Sierra Madre, pomrukujące raz po raz spektakularne wulkany. Wystarczy dodać, że w kraju jest aż 50 parków narodowych. Niewielką część z tego bogactwa natury można oglądać jadąc najpiękniejszą linią kolejową świata – Ferrocarril Chihuahua al Pacifico. Przewozi ona turystów trasą pośród wspaniałych widoków. W trakcie podróży są przystanki przeznaczone na podziwianie górskich lasów, rwących rzek czy wąwozów usianych wioskami Indian. Meksyk ma niezliczoną ilość smaków, grzech „nieumiarkowania w jedzeniu i piciu” jest właściwie wpisany w odwiedziny w tym kraju. W promieniach meksykańskiego słońca dojrzewają owoce niebieskiej agawy – serce słynnej tequili. Stragany targowisk uginają się pod kilogramami egzotycznych owoców i warzyw, wśród nich króluje rzecz jasna chili w wielu odmianach. Restauracje i bary kuszą tortillami z niezliczonymi rodzajami nadzienia i sosów, jagnięciną z grilla, gęstą, kukurydzianą zupą „pozole”. Trudno się ruszyć od stołu, ale trzeba, jeszcze tyle do zobaczenia!

Niebiański spektakl

Aurora. To słowo porusza wyobraźnię. Co roku tysiące turystów wyrusza jak najdalej na północ z nadzieją, że uda im się zobaczyć zorzę polarną i uczestniczyć w tym najbardziej nieziemskim pokazie świateł, jaki stworzyła natura Z Polski najbliżej do Norwegii. Dlatego polecamy na przykład wyspę Svalbard. Między listopadem a lutym masz sporą szansę na upolowanie tu aurory. Jeśli szczęście nie dopisze, trudno, trzeba będzie docenić atrakcję, jaką jest noc polarna. Najjaśniejszy kolor jaki można wtedy zaobserwować na niebie to granat zmierzchu. Na takim tle świetnie prezentuje się zorza.

Gorzej za to w ciemnościach wypatrzyć lokalnych mieszkańców: renifery, morsy czy niedźwiedzie polarne. Cóż, w życiu nie można mieć wszystkiego. Inne optymalne miejsca na podziwianie zorzy to Tromsø za kołem podbiegunowym, Alta, gdzie znajduje się budowany co roku od nowa lodowy hotel oraz Finnmark - ojczyzna Samów, norweskich aborygenów. Pierwsza miejscowość posiada lotnisko, więc dostanie się tam jest najłatwiejsze. Oglądanie spektaklu na niebie można połączyć z rejsem po okolicznych fiordach – kapitan jednostki budzi gongiem turystów, kiedy zorza zdecyduje się objawić spragnionym podziwiania jej urody.

Pora na decyzję – gdzie, kiedy ... i w drogę!

Nasze propozycje wypraw do: Nowej ZelandiiEtiopiiOmanuMeksyku i Norwegii
Zdjęcie

Dodaj komentarz

© 2019 Zorientowani.pl