Zorientowani od 2013 roku

Aktualności - Parki narodowe Ameryki Północnej (cz. II)

Parki narodowe Ameryki Północnej (cz. II)

24.04.2015
Artykuły

Pierwszy na świecie park narodowy - Yellowstone czy Wielki Kanion - tych miejsc nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Niemal każdy turysta jadąc do USA stara się je uwzględnić w programie wyprawy. Poniżej zamieszczamy wizytówki innych, mniej popularnych - co nie znaczy absolutnie, że mniej atrakcyjnych - parków na tym kontynencie.

PARK NARODOWY YOSEMITE (Yosemite National Park)

Położony w górach Sierra Nevada, zachwyci z pewnością każdego miłośnika wysokogórskich krajobrazów. Można tu też podziwiać jedną z najpiękniejszych na świecie dolin polodowcowych, zwaną Doliną Yosemite, o głębokości przekraczającej 1000 m, w której płynie rzeka Merced. Turystów przyciągają tu gigantyczne wodospady, wśród nich m.in. Yosemite o wysokości 739m, co czyni go najwyższym wodospadem Ameryki Północnej.

Jednym z najbardziej spektakularnych miejsc widokowych na świecie jest tutejszy Glacier Point, skąd można podziwiać niezwykły wysokogórski krajobraz polodowcowy, z kopulastymi wygładzonymi grzbietami i potężnymi granitowymi ścianami skalnymi. Yosemite to także wspaniałe krajobrazy lasów świerkowo-sekwojowych, z unikalnymi, tysiącletnimi okazami sekwoi, w tym najstarszym, liczącym 2700 lat, zwanym "Grizzly Giant".

Park Yosemite jest popularnym miejscem weekendowych wyjazdów mieszkańców Kalifornii, zazwyczaj bywa więc tu tłoczno.

fot. Flickr/Todd Petrie

PARK ŁUKÓW SKALNYCH (Arches National Park)

To unikalny na skalę światową zespół krajobrazowy, położony we wschodniej części stanu Utah. Cechuje się pustynnym klimatem, z bardzo gorącym (do 43 st. C) latem i srogą, ale prawie bezśnieżną zimą. Dominującą cechą krajobrazu Arches Park jest występowanie na niewielkiej przestrzeni prawie 2 000 form skalnych, zbudowanych z piaskowców, o rozmaitych, fantazyjnych kształtach. Mienią się one odcieniami brązu, czerwieni, żółci, tworząc niesamowitą plątaninę łuków, bram, wież, skalnychlabiryntów. Wiele z form ma swoje własne nazwy, nawiązujące do ich kształtów.

Aby zrozumieć, jak powstał ten wyjątkowy krajobraz, warto odwiedzić na wstępie Visiting Center, gdzie w sugestywny, nowoczesny sposób pokazano historię geologiczną obszaru i wyjaśniono skomplikowane procesy, które ukształtowały otaczający krajobraz. W obrębie parku wyznaczono trasy dla samochodów, łączące najciekawsze punkty, są też liczne trasy spacerowe. Bardziej niebezpieczne, pustynne wycieczki należy realizować z przewodnikiem.

Problemem na trasie może okazać się brak wody, trzeba więc mieć jej zapas. Największą frekwencją park cieszy się od maja do września. Biorąc pod uwagę, że tę niewielką powierzchnię odwiedza prawie milion turystów rocznie, trzeba być przygotowanym na spory ruch.

fot. Flickr/Howard Ignatius 

PARK NARODOWY DOLINA ŚMIERCI (Death Valley National Park)

Kiedy w 1949 roku grupka osadników, przymierzających okolicę, cudem uszła z życiem, nazwała to miejsce Doliną Śmierci. Nazwa adekwatna - teren ten bowiem jest jednym z najgorętszych, najsuchszych i najniżej położonych na świecie. Dolina, choć klimatycznie nieprzyjazna, okazała się bogata w złoża cennych kruszców. Powstały więc tutaj liczne kopalnie, które porzucono po wyczerpaniu się zasobów. Cienia wokół jak na lekarstwo. W sezonie letnim upał bywa koszmarny, dość napisać, że w lipcu 1913 r. odnotowano tu rekordowe 57 stopni.

Zwiedzanie doliny warto rozpocząć od punktu widokowego Dante´s View, z którego rozciąga się panorama na całą okolicę. Stąd dojrzymy też ogromną, nieregularną białą plamę. To Bad Water (Zła Woda) - najniżej położony punkt Ameryki Północnej (85,5 m poniżej poziomu morza). Jest to miejsce po jeziorze sprzed 3000 lat, dziś wypełnia je popękana, solna skorupa. Widok na nią, a tym bardziej spacer po niej to niesamowite przeżycie.Nie sposób uwierzyć, że tę nieprzyjazną dolinę zamieszkują rozmaite zwierzęta, m.in. kojoty, pumy, owce i rysie.

Jeśli upał nie skłoni nas do rezygnacji z dalszej eksploracji, warto przyjrzeć się z bliższej odległości otaczającym dolinę formacjom skalnym, o niezwykłych barwach, które powstają w wyniku zachodzącej w skałach reakcji utleniania różnych związków chemicznych. To tzw. Artist’s Palette (Paleta artysty). Jak przystało na pustynię, nie może zabraknąć na niej wydm. Mesquite Sand Dunes znajdują się w północnej części doliny. Nieraz służyły za scenerię filmową, choćby w Star Wars.

Zagadką przyciągającą tłumy do Doliny Śmierci są wędrujące kamienie z The Racetrack (Toru Wyścigowego). Do dziś naukowcy nie są zgodni, co jest przyczyną, że ważące po kilkaset kilogramów głazy przesuwają się po płaskiej powierzchni byłego jeziora. Park można zwiedzać autem, motocyklem, pieszo lub na rowerze. Z racji grożących udarem temperatur, najlepiej to uczynić od późnej jesieni do wczesnej wiosny. Przed wyruszeniem na eskapadę obowiązkowo zaopatrzcie się w zapasy wody, krem z filtrem i nakrycie głowy.

fot. Flickr/Tom Babich

PARK NARODOWY SEKWOI (Sequoia National Park)

Jeśli ktoś dotąd był zdania, że chodzenie po lesie i oglądanie drzew jest najzwyczajniej nudne, z pewnością zmieni poglądy w tej materii zwiedzając park położony w stanie Kalifornia. To drugi po Yellowstone najstarszy park narodowy USA, utworzony, by zapobiec masowemu wycinaniu drzew na przełomie XIX i XX wieku. Sekwoje, inaczej mamutowce olbrzymie, swoimi rozmiarami przyprawiają o zawrót głowy.

Na terenie parku znajduje się największe drzewo świata (General Sherman Tree) i przy okazji - najwyższy szczyt w kontynentalnej części USA - Mount Whitney (4421 m. n.p.m.). Najstarsze sekwoje w parku mogą mieć nawet ponad 3900 lat i dorastają do 110 metrów. Swoją długowieczność zawdzięczają wielkiej odporności na warunki klimatyczne, wiatr, pożary i szkodniki. Oprócz słynnych drzew park zamieszkują liczne gatunki zwierząt, m.in. mulaki, wiewiórki czikari i niedźwiedzie amerykańskie, które pod nieobecność właścicieli chętnie penetrują wnętrza pozostawionych na parkingach aut.

Park otwarty jest w ciągu całego roku. Poruszać się można po nim zarówno samochodem, jak i rowerem czy pieszo.

fot. Flickr/John Fowler

PARK NARODOWY MESA VERDE (Mesa Verde National Park)

To miejsce wyjątkowe, choćby z racji tego, że nie jest tworem natury, ale człowieka. Ściślej - olbrzymim kompleksem archeologicznym. W dalekiej przeszłości teren ten zamieszkiwali Indianie Anasazi, którzy w niedostępnych miejscach, głównie w szczelinach kanionu, budowali domy. Do dziś pozostaje niewyjaśnione, dlaczego w ogóle osiedlili się w tak nieprzyjaznym środowisku, jałowym i pozbawionym wody, ani z jakiego powodu nagle opuścili swoje siedziby i gdzie przepadli. Oprócz wspaniałych budowli nie pozostawili po sobie śladów swej kultury ani życia codziennego.

Przyrodniczo Mesa Verde to zalesiony płaskowyż, znajdujący się w południowo zachodniej części stanu Kolorado. W swoim najwyższym punkcie wznosi się na wysokość 2600 metrów n.p.m. Latem temperatura przekracza tu 30 stopni, a z nieba nie spada ani kropla deszczu. Za to już w październiku nadchodzi śnieżna zima.

Zwiedzanie Mesa Verde jest dość uciążliwe. Aby dotrzeć do zabudowań mieszkalnych, trzeba wspinać się wielokrotnie po drabinach, a czasem niemal czołgać w wąskich tunelach. Z tego powodu do większości miejsc można dostać się wyłącznie z przewodnikiem. Lęk wysokości, klaustrofobia czy mała sprawność fizyczna może skutecznie zepsuć oglądanie archeologicznych niezwykłości, warto więc mierzyć siły na zamiary.

fot. Flickr/Paul Weimer

PARK NARODOWY DENALI (Denali National Park)

To Alaska w pigułce, coś dla tych, którzy preferują chłód i safari przyrodnicze z aparatem foto. Po parku poruszamy się wyłącznie żółtymi schoolbusami. Turystów przyciąga tu przede wszystkim przebogata fauna, można spotkać m.in. niedźwiedzie grizzly i polarne, szare wilki, karibu, alaskańskie łosie oraz pływające w górskich rzekach łososie. Te ostatnie trafiają na talerze w każdej parkowej restauracji.

Będąc w Denali mamy możliwość napawać się widokiem na najwyższy szczyt Ameryki Północnej McKinley (6194 m n.p.m.), należący do tzw. Korony Ziemi. Ten wiecznie ośnieżony sześciotysięcznik w języku Indian nazywa się właśnie Denali. Warunki klimatyczne na terenie parku są surowe: przez dziewięć miesięcy panuje zima, wieją potężne wiatry, drogi są wówczas często nieprzejezdne. Za to można tu wtedy oglądać spektakularne zorze polarne. Jest też możliwość uprawiania narciarstwa i snowboardingu.

fot. Flickr/crosby_cj

PARK NARODOWY BRYCE CANYON (Bryce Canyon National Park)

To jeden z najmniejszych, ale zarazem najbardziej urokliwych parków zachodnich Stanów Zjednoczonych. Według legendy dawni mieszkańcy tych ziem posiadali czarodziejską moc wcielania się w rozmaite postaci, również zwierzęta. Narazili się jednak lokalnemu bogowi - kojotowi; pozamieniał ich w kamienie, które w wielkiej ilości i rozmaitości kształtów można podziwiać do dziś w Bryce Canyon. W rzeczywistości kamienne postacie, tzw. hoodoos, zbudowane są z wapiennych skał i powstały w wyniku procesu erozji.

Specyficzny klimat Bryce Canyon, z dużymi wahaniami temperatur, powoduje ciągłe zamrażanie i odmrażanie wody w szczelinach skał i w rezultacie kreuje powstawanie naturalnych rzeźb, łuków, tuneli, mostów. Nazwa Bryce Canyon jest trochę myląca, gdyż wcale nie mamy tu do czynienia z kanionem, ale olbrzymią niecką, mającą kształt amfiteatru, w której rozmieszczone są owe skalne, fantastyczne postacie. Wzdłuż górnej krawędzi amfiteatru biegnie malowniczy szlak, z którego punktów widokowych obserwować można te spektakularne cuda natury. Widok jest niezwykły, zwłaszcza o wschodzie i zachodzie słońca.

Park otwarty jest przez cały rok i można zwiedzać go zarówno pieszo, jak i samochodem czy rowerami. Wyruszając w trasę trzeba być przygotowanym na sporą rozpiętość temperatur. 

fot. Flickr/Howard Ignatius 

Nasze propozycje wyjazdów do USA.

 

Zdjęcie

Dodaj komentarz

© 2019 Zorientowani.pl
iMoje